Szwecja

  • Nazwa: Królestwo Szwecji
  • Stolica: Sztokholm
  • Język urzędowy: szwedzki
  • Hymn: są dwa hymny: królewski Ur svenska hjärtans djup en gång (Z głębin szwedzkich serc, od 1844r.) oraz narodowy Du gamla, Du fria (Tyś dawna, Tyś wolna, zwykle dwie pierwsze zwrotki, od końca XIX w.) (do odsłuchania hymn narodowy)

Nynäsham - Sztokholm

30.04-03.05.2016

Pierwszą atrakcją wycieczki było przemieszczenie się do celu i noclegi. Płynęliśmy z Gdańska do Nynäsham promem i na nim również nocowaliśmy.

Nigdy wcześniej nie płynęłam promem i muszę przyznać, że to interesujące doświadczenie. W "tamtą" stronę było wielu pasażerów, więc zdarzały się "ciekawe obrazki", np. ludzie śpiący w śpiworach na korytarzach czy walające się po pokładzie butelki i puszki po piwie. Pogoda dopisała, więc rejs w obydwie strony przebiegł spokojnie i dobrze, bo kto wie, co działoby się przy "wysokiej" fali...

Na początku miałyśmy z Koleżanką małą zagwozdkę z otwieraniem drzwi do kajuty za pomocą karty... Kiedy już uporałyśmy się z problemem, pomieszczenie okazało się maleńkie, choć wygodne, ale najbardziej przeszkadzał mi brak bulaja i możliwości wietrzenia. Jedzenie było świetne - smaczne i obfite posiłki stanowiły bardzo przyjemny punkt programu. Właściciel promu, firma Polferries, zadbał o różne przyjemności w czasie pobytu. Odbył się pokaz szefa kuchni (smak marynowanego łososia - niezapomniany!!!), dyskoteka połączona z efektowną prezentacją barmańską, różnego rodzaju loterie, można było skorzystać z pokładowego kina.

Prom stacjonował w Nynäsham, a do Sztokholmu przez dwa dni przejeżdżaliśmy autokarem (około godziny jazdy). Sztokholm jest uroczym miastem. Pod względem zabudowy od pierwszego momentu skojarzył mi się z Tallinem. Było słonecznie, dość ciepło i wietrznie, ponieważ stolica Szwecji otoczona jest wodą: z jednej strony Bałtyk, z drugiej jezioro Melar i jeszcze łącząca je Cieśnina Norrström.

Pierwszego dnia miał miejsce autokarowy objazd miasta i spacer po Starym Mieście z przewodnikiem. Zatrzymaliśmy się na punkcie widokowym Fjällgatan, skąd - oprócz rzeczywiście fantastycznego widoku na miasto, położonego na 14 wyspach - widzieliśmy wesołe miasteczko Gröna Lund. Nie ukrywam, że strasznie mnie ciągnęło, żeby tam się znaleźć i bardzo chciałam zaplanowany następnego dnia czas wolny spędzić na "karuzelowym szaleństwie". Niestety, tego właśnie dnia miasteczko było nieczynne...

Dzięki Pani Przewodniczce trafiliśmy na dziedziniec fińskiego kościoła, gdzie znajduje się najmniejszy w Sztokholmie, a prawdopodobnie w całej Europie pomnik, nazywany Pojken som tittar på månen (Chłopiec, który patrzy na księżyc) lub inaczej Järnpojke (Żelazny Chłopiec). Figurka, przedstawiająca siedzącego chłopca, ma zaledwie 15 cm wysokości. Odwiedzający chętnie zostawiają przy niej monetę, dzieci cukierka, a zimą zakładają czapeczkę i otulają szaliczkiem. Główka chłopca lśni jak wypolerowana, bo podobno potarcie jego głowy przynosi szczęście. Rzeźba została opisana w nielicznych przewodnikach turystycznych i dlatego jest uważana za "tajną" atrakcję turystyczną.

Zwiedziliśmy też Livrustkammaren (Królewską Zbrojownię) - najstarsze szwedzkie muzeum, znajdujące się w Zamku Królewskim, w którym zgromadzono m.in. dzieła artystyczne i przedmioty codziennego użytku, należące do rodziny królewskiej od pięciu stuleci.

Drugiego dnia najpierw zwiedziliśmy Stadshuset - sztokholmski Ratusz, wzniesiony w 1923r., wzorowany na weneckim Pałac Dożów, w którym odbywają się m.in. przyjęcia na cześć laureatów Nagrody Nobla. Później udaliśmy się do Museet "Vasa" (Muzeum "Vasa") - galeonu przez ponad 300 lat spoczywającego na dnie Bałtyku, wydobytego na powierzchnię w 1961r., poddanemu wieloletniej, żmudnej konserwacji. Specjalnie z myślą o nim na wyspie Djurgården wybudowano muzeum, otwarte w 1990r., które dziś jest najczęściej odwiedzaną tego typu placówką w Szwecji. Przyznać trzeba, że obiekt i jego "zawartość" są imponujące.

Część fotografii jest autorstwa Koleżanki i zaprzyjaźnionego Małżeństwa.

   alhenag@alhenag.com